Fenomen Młodego G

Bez wątpienia są na tym świecie raperzy, którzy swojego fenomenu nie budują stricte samą muzyką, lecz przede wszystkim swoją osobowością i sposobem życia, niezaprzeczalną charyzmą i zapadającymi w pamięć wydarzeniami z nimi związanymi. Przykładów na to jest dosyć sporo i nie trzeba się specjalnie wysilać, by tego typu osobowości wyłowić – w amerykańskim rapie mowa głównie o raperach typu 6ix9ine lub Lil Pump. Ten pierwszy nie wydał jeszcze nawet legalnego albumu, a drugi robi furorę utworami nieszczególnie związanymi z jego debiutanckim materiałem długogrającym, wyłączywszy oczywiście słynne „Gucci Gang”. Kto jest natomiast polskim odpowiednikiem tych raperów?

Myślę że można bez wyrzutów sumienia założyć tezę, że tym raperem jest Belmondo, znany też jako Młody G, który materiału solowego nie wydał i raczej nie ma tego póki co w planach, a jedyną płytą długogrającą na jego koncie jest album Mobbyn LP, wydany w ramach duetu Mobbyn, który tworzył z Oyche Donizem, a obecnie z Gunhatmą Mahdim. Jest absolutnym fenomenem i absolutnie nie jest to kwestia przypadku, wręcz przeciwnie, Młody G jak najbardziej ma do tego warunki. Basowy, gruby, piekielnie charakterystyczny głos, który po prostu dobrze brzmi. Świetna liryka – jego teksty mogą się na pierwszy rzut oka wydać nieszczególnie skomplikowane, ale bezsprzecznie zyskują przy bliższym poznaniu, gdy już słuchacz zda sobie sprawę, ile jest w nich bystrych spostrzeżeń i gier słownych. Być może sukces na miarę Lil Pumpa jest już dla Belmondo za rogiem, bo właśnie tworzy on kolejny album Mobbyn – „Uhqqow”, który bez wątpienia może sprawić, że polska scena hip-hopowa zatrząśnie się w posadach.